Przyczyny nadpobudliwości psychoruchowej cz. 6
Udzielenie dziecku pomocy w tym początkowym okresie trudności zapobiegnie narastaniu nadpobudliwości oraz wszystkim jej negatywnym następstwom. Należy jednak podkreślić, że pomoc ta jest możliwa tylko wtedy, gdy będzie zapewniona ścisła współpraca domu i szkoły. Stosunki szkoła — dom powinny być nacechowane zaufaniem, szczerością i wzajemnym zrozumieniem, a nie, jak to się często zdarza, niechęcią, wzajemnymi pretensjami, a nawet napastliwością. Konieczność współpracy między domami i szkołą będziemy podkreślali jeszcze wielokrotnie, gdyż wychowanie dziecka powinno być harmonijną całością wielu elementów oddziałujących nie w izolacji, ale we wzajemnych powiązaniach.
Wychowanie wymieniliśmy jako ostatni spośród czynników warunkujących prawidłowy rozwój dziecka. Należy je rozumieć nie tylko jako przekazywanie dziecku poszczególnych norm współżycia społecznego w formie nakazów i zakazów, lecz jako proces kształtujący osobowość dziecka.
Omówione już poprzednio czynniki negatywne tkwiące w środowisku dziecka najczęściej rzutują na rodzaj procesu wychowawczego. W skłóconej rodzinie, przy nerwowych rodzicach na ogół wychowanie przebiega nieprawidłowo. Bywa jednak i tak, że w środowisku względnie prawidłowym z punktu widzenia wychowania, a przy tym oddanym dziecku popełnia się tak wiele błędów, że proces wychowawczy należy uznać za wadliwy.
W rodzinach dzieci nadpobudliwych spotykamy się najczęściej z wychowaniem niekonsekwentnym oraz z wychowaniem rygorystycznym, niezależnie od tego czy dziecko przejawiało nadpobudliwość od najwcześniejszego dzieciństwa, czy też była ona wynikiem działania negatywnych czynników środowiskowo-wychowawczych.
Wychowanie niekonsekwentne charakteryzuje się brakiem względnie stałych wymagań stawianych dziecku oraz praw mu udzielanych. W postępowaniu dorosłych nie udaje się zaobserwować jakiejś jednolitej linii i wyważonego, równego stosunku do dziecka. Zabiegi wychowawcze mają charakter "chwytów" wychowawczych stosowanych od przypadku do przypadku w zależności od nastroju rodziców, sytuacji zewnętrznej itp. Zarówno system wymagań nie jest jednoznaczny i wykazuje zmienność, jak i uprawnienia dziecka zmieniają się w zależności od wielu czynników. Stosunek uczuciowy do dziecka jest nierówny, przejawia się w gwałtownych reakcjach uczuciowych — wielkiej miłości to znów niemal niechęci. Brak też równowagi w karaniu i nagradzaniu, które nie stają się elementami systemu wychowawczego, lecz należą do repertuaru "chwytów pedagogicznych".
Wychowanie niekonsekwentne przybiera najczęściej postać dość gwałtownego i nie zawsze uzasadnionego "przerzucania" się z liberalnego systemu wychowawczego, a więc pozostawianiu dziecku całkowitej swobody ("niewtrącanie się") do systemu rygorystycznego wprowadzającego ścisłą kontrolę z przewagą stosowania kar, często fizycznych. Ten rodzaj niekonsekwentnego wychowania obserwuje się w rodzinach, gdzie brak uzgodnionego działania między ojcem i matką: matka — liberalna, ojciec — rygorystyczny (lub odwrotnie).
Przy takim wychowaniu dziecko nawet pierwotnie zrównoważone podlega stale nowym nieprzewidzianym bodźcom. Fakt, który jednego dnia wywołał ostrą reakcję rodziców, innym razem, gdy dziecko w lęku i niepewności oczekuje "burzy" za to samo przewinienie, został nie zauważony albo zbagatelizowany, bo "nikt nie miał czasu tym się zająć". Innym razem dziecko nie może zrozumieć, za co zostało ukarane, i bywa przerażone lub czuje się dotknięte karą za postępek, który nigdy nie był przedtem negatywnie oceniany. Ta stała niepewność, czasem zabarwiona lękiem to znów ufnością, że "jakoś to będzie" wprowadza dziecko w stan zachwianej równowagi emocjonalnej, a brak kompasu wskazującego drogę postępowania naraża je na nieprzewidziane przykrości i stan napięcia. Przykładem może być odpowiedź nadpobudliwego chłopca, ucznia klasy III, który na pytanie psychologa, czy zawsze przyznaje się rodzicom, gdy otrzyma dwójkę, powiedział: "zwykle się przyznaję, ale zawsze strasznie się boję, bo nigdy nie wiadomo, co z tego wyniknie — czasem tatuś okropnie krzyczy, a czasem to dostaję na lody — na pocieszenie". W rozmowie z rodzicami okazało się, że postępowanie ojca było pozornie uzasadnione. Ojciec zrobił awanturę, gdy chłopiec przyniósł dwójkę z arytmetyki, z której miał zawsze dobre stopnie ("stać go na dobre stopnie"), a dał na lody, gdy dwója była z polskiego, w którym chłopiec miał częste niepowodzenia ("on i tak polonistą nie będzie"). Z tym samym skutkiem reakcja ojca mogła być przeciwna: lody na pocieszenie, bo i tak z arytmetyki jest uczniem dobrym, a kara za jeszcze jedną dwójkę z polskiego. Nic więc dziwnego, że chłopiec nie rozumiał reakcji ojca, dla którego dwójka miała wartość względną. Tymczasem dwójka jest przede wszystkim sygnałem, że dzieje się coś złego, niezależnie od tego z jakiego przedmiotu dziecko ją otrzymało. Nie kara lub pocieszenie jest właściwą reakcją, lecz zainteresowanie przyczynami dwójki i pomoc.
