Wychowanie - przedszkolak cz.3

Często obserwowany zwyczaj zostawiania dziecka 5—6
letniego na podwórku na długie godziny z gromadą
dzieci i bez żadnej kontroli, najwyżej pod opieką starszego
brata, jest w przypadku dziecka nadpobudliwego
niedopuszczalny (choć również nie wskazany dla dzieci
nie przejawiających nadpobudliwości). Zabawy na podwórzu
powinny odbywać się pod kontrolą dorosłych,
gdyż dzieci nadpobudliwe łatwo popadają w konflikty
z towarzyszami zabaw: łatwo niecierpliwą się, łatwo
emocjonują, dążą do natychmiastowego zaspokojenia
swych chęci, są skłonne do agresji. Zasada niewtrącania
się do dziecięcych kłótni, „bo i tak za chwilę pogodzą
się", w tym wypadku nie jest słuszna; częste
okazje do wybuchów złości lub agresji i do aktywnego
występowania przeciw innym dzieciom prowadzące do
osiągnięcia celu w postaci cudzej zabawki lub podporządkowania
sobie innych, utrwalają te wadliwe sposoby
zachowania. Należy więc interweniować i regulować
zachowanie dziecka nadpobudliwego, skłaniać do
ustępstw i doprowadzić do zgodności interesów obu
zwaśnionych stron, chociażby przez zmianę toku zabawy
lub jej treści.

W warunkach wychowania domowego regulowanie
programu zabawy dziecka jest często sprawą trudną,
gdyż tzw. nie pracująca matka lub babcia mają zawsze
szereg innych obowiązków. Dlatego, wbrew pozorom,
pobyt dziecka w przedszkolu jest jak najbardziej wskazany.

Wydawać by się mogło, że duża gromada dzieci jest
dodatkowym czynnikiem pobudzającym, a opieka jednej
wychowawczyni nad 20—30 dziećmi nie zapewnia
indywidualnego traktowania dziecka nadpobudliwego.
Te ujemne strony są jednak zrównoważone takimi dodatnimi
cechami życia przedszkolnego, jak bardzo regularny
tryb życia i rozkład dnia, zaplanowany program
zajęć, konieczność dostosowania się do grupy
rówieśniczej itp.

Jeżeli dziecko nadpobudliwe wyczerpuje się w przedszkolu
i jest zmęczone zarówno nadmiarem bodźców,
jak i koniecznością samokontroli, należy raczej skrócić
dzienny czas pobytu dziecka w przedszkolu. Np. niektóre
dzieci nadpobudliwe nie mogą zasnąć w warunkach
leżakowania — konieczność spokojnego leżenia
i nieprzeszkadzania innym jest dla nich męczarnią,
a trwa to stosunkowo długo. W takim wypadku lepiej
jest zabierać dziecko z przedszkola przed leżakowaniem
i jeżeli sypia ono w dzień, położyć je w domu (o ile
organizacja domu rodzinnego na to pozwala).

Zmęczenie dziecka nie powino powodować przerw
w uczęszczaniu do przedszkola. Jest ono mniej niebezpieczne
niż powtarzająca się konieczność przystosowywania
się na nowo do wymagań regulaminu przedszkolnego.
Często rodzice mający na to warunki pozwalają
dziecku „odpocząć" od przedszkola, wyspać
się, poleniuchować itp., tłumaczą: „dorośli również
chętnie nie poszliby czasem do pracy". Zapominają
przy tym, że dorośli mają wieloletni trening w szybkim
dostosowywaniu się do zmieniających się warunków,
natomiast dla dziecka nadpobudliwego jest to dodatkowy
wysiłek, czego dowodem jest opór dziecka przed
ponownym pójściem do przedszkola.

W wypadku choroby dziecka, zatrzymanie go w domu
jest koniecznością. Wtedy nie należy popadać w
drugą skrajność i nie posyłać dziecka zbyt wcześnie do
przedszkola. Każda choroba powoduje u dziecka nadpobudliwego
również obniżenie odporności układu
nerwowego, a więc większą wrażliwość na "nadmiar
bodźców. Dziecko po chorobie powinno „okrzepnąć",
wzmocnić się, wrócić do stanu przedchorobowego, wtedy
łatwiej wejdzie w rytm życia przedszkola.

U niektórych dzieci nadpobudliwych obserwujemy
wyraźnie negatywny wpływ przedszkola. Czasem dziecko
traci apetyt, zaczyna się moczyć, jest pobudzone
jak w żadnej innej sytuacji. Mogą pojawić się tiki, zaburzenia
snu, lęki nocne i inne objawy nerwicowe.
Te same objawy mogą wystąpić zarówno pod wpływem
przeżyć' w przedszkolu, jak i zaburzeń w atmosferze
rodzinnej i konfliktów domowych. Jeżeli jednak
jedyną ich przyczyną jest przedszkole, to znaczy, że
przedszkole jest złe. Wydaje się, że duża liczba dzieci
„nerwowych" w jednym przedszkolu jest dowodem,
że w przedszkolu źle się dzieje i że należy zrewidować
cały dotychczasowy system postępowania z dziećmi.

W przypadku wystąpienia nerwicowych cbjawów u
dziecka nadpobudliwego należy zwrócić się o pomoc do
lekarza. Jednocześnie należy zastanowić się nad przyczynami,
które mogły ten stan wywołać. Jeżeli przyczyna
tkwi w przedszkolu, należy dziecko zabrać i pozostawić
w domu lub zmienić przedszkole. Lekarz,
który powinien być o wszystkim dokładnie poinformowany,
nie tylko zastosuje leczenie, lecz również pomoże
podjąć odpowiednią decyzję.

W badaniach autorki nad dziećmi nadpobudliwymi
zwracał uwagę niedostatek informacji udzielanych
przez rodziców o dziecku z okresu jego uczęszczania
do przedszkola. Rodzice na ogół odpowiadali, że wychowawczynie
nie skarżyły się, mówiły, że badane
dzieci są bardzo ruchliwe, ale nic ponadto. Jednocześnie
w opiniach o dzieciach opuszczających przedszkole
mówiono o znacznym niepokoju dziecka, znacznej
nerwowości.

Wydaje się, że w wielu przedszkolach kontakt między
wychowawczynią a rodzicami jest za mały i ogranicza
się do przekazywania wytworów dziecka (rysunków,
wycinanek) lub do zaproszenia na pokazy z okazji
świąt. W przypadkach dzieci nadpobudliwych bliższy
kontakt jest szczególnie ważny, gdyż rodzice, by
prawidłowo wychowywać swoje dziecko, muszą wiedzieć,
jak reaguje ono na różne sytuacje w grupie, jak
zachowuje się w czasie zajęć. Również wychowawczyni
mająca pod opieką dziecko nadpobudliwe może wiele
skorzystać z doświadczeń matki.

Współpraca rodziców z przedszkolem powinna obejmować
również wzajemne informowanie i porozumiewanie
się w sprawach wychowania dzieci.

Po powrocie z przedszkola nie pozostaje dziecku
wiele czasu do zabawy, wraca ok. godz. 16-ej, a idzie
spać między 19 a 20. W przypadku dzieci nadpobudliwych
powinien to być czas przygotowujący w pewnym
stopniu dziecko do snu.

Wszystkie uwagi i wskazania dotyczące snu dziecka,
jakie staraliśmy się przekazać przy omawianiu wychowania
dziecka nadpobudliwego w wieku poniemowlęcym,
są aktualne również dla okresu przedszkolnego.
Dziecko po długim pobycie w przedszkolu jest zmęczone,
co przejawia się często we wzmożonym pobudzeniu.
Rodzice często tłumaczą to niemożnością wyładowanła
się w ramach regulaminu przedszkolnego i uważają,
że w domu może się dziecko wyhasać, rozprężyć
i w| ogóle robić, co chce. Są to zresztą zwykle tylko
uzasadnienia teoretyczne, gdyż w praktyce rodzice
zmęczeni po całym dniu pracy chcieliby mieć spokój,
nie zajmują się dzieckiem zostawiając mu pozorną
„swobodę", strofują jednak, uciszają, krzyczą, a czasem
grożą. Zaostrza to ogólną atmosferę, wprowadza
niepokój, rozdrażnia dziecko, które bywa wtedy płaczliwe
i grymaśne. W stanie rozdrażnienia siada do kolacji
i idzie spać.

Tymczasem pora wieczorna powinna być porą spokoju.
Wtedy właśnie należy dziecku poczytać, pograć
w gry i loteryjki, zająć je jakimś modelowaniem, majsterkowaniem
lub szyciem dla lalki, zaaranżować zabawę
tematyczną. Wielkie pole do popisu mają tu ojcowie,
gdy matki zajęte są gospodarstwem domowym.
Wydaje się, że i dla nich ta zupełna zmiana zajęcia
powinna również być pewnym odprężeniem. Zdarza
się jednak, że ojcowie aranżują tzw. „męskie" zabawy
(głównie z synami) i wprowadzają element współzawodnictwa
lub hazardu. Korzystniej jest, by dziecko
brało udział w różnych pracach domowych ojca, o ile
nie ma on czasu na zajęcie się bezpośrednio dzieckiem.
Dziecko również może towarzyszyć i pomagać matce
w zajęciach gospodarskich. Niezależnie od tego, jaką
wybieramy dla niego formę działalności w godzinach
poprzedzających sen, nie powinniśmy wprowadzać go
w nadmierne podniecenie, a przeciwnie raczej uspokajać
i łagodzić objawy wzmożonego pobudzenia. Służyć
temu również powinna atmosfera przy kolacji; lepiej
żeby dziecko zjadło mniej, a z apetytem i w dobrym
nastroju.

Kolacja jest często jedynym posiłkiem w ciągu
dnia, który rodzina może spożywać razem. Wydaje
się, że od chwili, gdy dziecko je niemal to samo, co dorośli,
powinno siadać do stołu ze wszystkimi członkami
rodziny. Ciekawa, lecz nie podniecająca rozmowa, przez
wszystkich wykonywana ta sama czynność — jedzenie,
pewien wybór jedzenia (bułki lub chleb, dżem lub
miód, ser lub wędliny) lepiej wpływa na apetyt dziecka
niż wszelkie zabawiania, zachęcania i zmuszania.
Jednocześnie dziecko mając tendencje do naśladowania
starszych uczy się i przyzwyczaja do odpowiedniego
zachowania przy stole. Wspólny posiłek zmusza często
rodziców do wcześniejszego zasiadania do kolacji,
co bywa czasem niewygodne; należy jednak wtedy
albo część posiłku zjeść razem z dzieckiem (a drugą
część później), albo, gdy jest rodzeństwo, robić wspólną
kolację dzieci i towarzyszyć im tylko przy stole.

Ostatnim problemem przed snem jest sprawa oglądania
programu telewizyjnego. Audycja „Dobranoc"
jest przeznaczona dla przedszkolaków i jest hasłem do
spania. Wszelkie ustępstwa od tej reguły są niedopuszczalne.
Dziecko nadpobudliwe powinno bardzo regularnie
chodzić spać i powinno mu się stworzyć odpowiednie
warunki. Dlatego należy uważać za zupełnie
nieprzemyślane posunięcie zakup telewizora, gdy w
domu są małe dzieci i tylko jeden pokój. Radzimy rodzicom,
dla ich własnego dobra, by zrezygnowali z tej
przyjemności.

Ogólnie można powiedzieć, że w domach, gdzie są
dzieci nadpobudliwe, problem telewizji powoduje konflikty
i niepokoje. Zbyt częste oglądanie audycji nie
przeznaczonych dla dzieci obciąża i wyczerpuje ich
układ nerwowy. Natomiast ograniczanie oglądania
i niedopuszczanie do telewizora, gdy inni członkowie
tkwią przed nim zapatrzeni w ekran, wywołuje stałe
konflikty i napięcia między dzieckiem a dorosłymi lub
starszym rodzeństwem.

Sex ogłoszeniaSex randkipornoSex oferty