Wchowanie - wiek poniemowlęcy cz.2
Przyjmując spokój i równowagę opiekunów jako zasadniczy
warunek postępowania z dzieckiem nadpobudliwym
należy podkreślić, że w wielu sytuacjach
trudno jest go spełnić. Postawa rodziców powinna być
wybitnie elastyczna, tak aby z jednej strony nie pozwolić
się zawojować, z drugiej, nie wzmagać pobudliwości
dziecka. Rodzice powinni wzajemnie ustalić hierarchię
ważności swoich wymagań i zakres swobód
dziecka tak, aby działać konsekwentnie, zawsze jednakowo
w każdej sytuacji. Jeżeli np. ojciec często pracuje
w domu i nie można mu przeszkadzać, to nawet w czasie
jego nieobecności dziecku nie można pozwalać na
ruszanie jego papierów czy narzędzi na stole, przy
którym pracuje — ma to być rejon niedostępny dla
dziecka. W przeciwnym razie małe dziecko 2—3 letnie
nie może zrozumieć, dlaczego czasem wolno mu bawić
się przedmiotami ze stołu ojca, a gdy ojciec wraca do
domu, wtedy nie można. To samo dotyczy naczyń kuchennych
— są przedmioty kuchenne, którymi dziecko
może się bawić, np. drewniana łyżeczka, kubeczek metalowy,
foremki do ciasta itp. Przedmioty te powinny
być jednak gdzie indziej schowane niż przedmioty
nietykalne" tak, aby dziecko od początku przyzwyczaiło
się, że to co jest w szufladce stołu można ruszać,
a tego co w szufladce kredensu, ruszać nie można.
Z zasięgu ręki dziecka należy usunąć przedmioty
kosztowne, gdyż zawsze może się zdarzyć, że je dziecko
zniszczy (dotyczy to nie tylko nadpobudliwych dzieci).
Nie znaczy to jednak, żeby usuwać wszystko, gdyż traci
się nawet okazję do wyrobienia w dziecku różnicowania,
co wolno, a czego nie. Słowa „nie rusz", „nie
wolno" są pierwszymi hasłami wdrażającymi dziecko
w umiejętność hamowania. Jeżeli słowa te będą nadużywane,
zakres „tabu" zbyt szeroki, a zachowanie rodziców
w razie niepodporządkowania się dziecka gwałtowne
(krzyk, klapsy, szarpanie) mogą wywołać reakcję
pozornie paradoksalną — dziecko zostaje pobudzone
jeszcze bardziej, wzmaga się jego aktywność często
w postaci tego samego dążenia i tych samych czynności.
Np. dziecko siłą ściągnięte z krzesła, na które
weszło, aby dostać stojącą wysoko fotografię czy figurkę,
wyrywa się matce i ponownie wspina na krzesło.
Dorośli tłumaczą to sobie jako „upór" dziecka, „robienie
na złość", tymczasem małe dzieci są skłonne do
wielokrotnych powtórzeń tych samych czynności (perseweracja).
Aktywność dziecka pobudzona przez gwałtowne
działanie dorosłych powoduje persewerowanie
czynności. Jak więc powinna postąpić matka w opisanej
sytuacji? Oczywiście uzależnione to jest od wielu
spraw: od znaczenia samego przedmiotu, od momentu,
w którym ten incydent nastąpił, od pory dnia i zajęć
matki itp. Zawsze jednak matka może spokojnie i rzeczowo
polecić dziecku zejście z krzesła i sama podać
Przedmiot do obejrzenia mówiąc, że „nie wolno brać
samemu, trzeba poprosić mamę". Może również, nie
ściągając dziecka z krzesła, pokazać przedmiot z daleka
mówiąc spokojnie, lecz stanowczo „nie wolno brać do
ręki — obejrzyj z daleka" i ewentualnie wskazać
dziecku z odległości jeszcze inne przedmioty, aby odciągnąć
jego uwagę i stopniowo przenieść jego zainteresowanie
na zabawki lub zdarzenia nie związane
z niedostępnym przedmiotem. Odwrócenie uwagi dziecka
może być pierwszą czynnością matki w opisanej
sytuacji, lecz traci się wtedy możliwość nauczenia
dziecka, że tego właśnie przedmiotu nie można ruszać.
Nie należy liczyć na to, że jednorazowy zakaz wystarczy,
aby dziecko nie powtarzało danej czynności.
Może ono ponawiać próby wielokrotnie i za każdym
razem musi nastąpić podobna reakcja matki. Zdajemy
sobie sprawę, że powtarzanie ciągle tego samego bywa
irytujące, a nawet wydaje się beznadziejne, tym bardziej
że u dzieci nadpobudliwych wytwarzanie pewnych
nawyków następuje wolniej i wymaga większej
liczby powtarzających się sytuacji niż u dziecka zrównoważonego.
Szczególnie wyraźnie można to obserwować w związku
z przyzwyczajeniem małego dziecka do utrzymywania
w porządku zabawek. Istnieje ogólna zasada, która
zaleca jak najwcześniejsze wdrażanie dziecka do każdorazowego
odkładania zabawki na miejsce, gdy przestaje
się nią bawić. Zasada ta wydaje się jednak mało
realna, szczególnie w przypadkach dzieci nadpobudliwych.
Małe dziecko charakteryzuje się uwagą mimowolną
— każda zabawka pojawiająca się w polu widzenia
może stać się punktem zainteresowania. U dzieci
nadpobudliwych cecha ta jest szczególnie nasilona.
Dziecko kierując się w stronę zabawki, która zwróciła
jego uwagę, zapomina o poprzedniej. Po chwili może
jednak do niej wrócić. W tej sytuacji pilnowanie, aby
każda zabawka była odłożona, jest jednoznaczne ze stałym
przerywaniem toku zabawy, a tym samym wprowadzeniem
niepokoju. Nasze starania powinny iść
w innym kierunku: po pierwsze — należy przyzwyczaić
dziecko do sprzątania, gdy zabawa jest w ogóle
zakończona, tzn. gdy np. dziecko ma jeść albo iść na
spacer, albo spać. Po drugie — należy skłonić dziecko
do uporządkowania swojego kącika lub pokoju w trakcie
zabawy wtedy, gdy widzimy, że nadmiar przedmiotów
i powstały bałagan dezorganizuje działanie
dziecka, zabawa staje się coraz bardziej chaotyczna
i bezsensowna. Zarówno w pierwszym, jak i w drugim
przypadku konieczne jest współdziałanie z dzieckiem;
w tym wieku dziecko nie powinno sprzątać samo, lecz
z pomocą i pod kierunkiem dorosłego. Zasada ta jest
szczególnie ważna w odniesieniu do dzieci nadpobudliwych,
ale też i pomoc powinna być szczególna. Często
zdarza się, że sprzątanie polega na wrzuceniu zabawek
do jednej skrzyni lub pudła. Tymczasem głównym celem
pomocy nie jest szybkie oczyszczenie pola zabawy
(kącika lub pokoju), lecz nauczenie dziecka systematyczności,
nie tylko działania, ale i myślenia. W tym
celu należy podczas sprzątania segregować zabawki,
pokazywać i słownie wyjaśniać, w jakich grupach je
ustawiać, oraz zachęcać do podawania odpowiednich
przedmiotów. A więc osobno powinny być ułożone
klocki1 , osobno piłki (najlepiej według wielkości), lalki
i misie wśród mebelków powinny być ułożone tak, aby
tworzyły rodzaj „sceny", wagoniki i lokomotywy ustawione
w postaci pociągów, samochody według wielkości
lub rodzaju (ciężarowe, osobowe) itp. Początkowo
główna inicjatywa należy do opiekunów, lecz stopniowo
należy ją pozostawiać dziecku. Starsze dzieci przyzwyczajone
do takich układów często same wzbogacają
je różnymi pomysłowymi ustawieniami. Sprzątanie przestaje
być nudną obowiązkową czynnością — staje się
zorganizowaną zabawą o dużych walorach nie tylko
wychowawczych, lecz i dydaktycznych.
