Jak wychować dziecko nadpobudliwe cz. 7

Są dzieci, które z niezrozumiałych dla dorosłego powodów zaczynają krzyczeć, wyrywać się lub tulić do matki, gdy wchodzą do sklepu lub wsiadają do tramwaju, pomimo że nie miały do tej chwili żadnych negatywnych doświadczeń. Ostre reakcje opiekunów najczęściej sprawę pogarszają i stają się tym właśnie przykrym doświadczeniem utrwalającym reakcję obronną. Łagodne, uspokajające postępowanie, wywołanie zainteresowania dziecka czymś wewnątrz sklepu lub tramwaju jest sposobem znacznie odpowiedniejszym.
Jak już wspominaliśmy w poprzednich rozdziałach, są dzieci, u których najwyraźniejsze objawy nadpobudliwości obserwujemy w sferze emocjonalnej przy względnie prawidłowej ruchliwości. Nadruchliwość pojawia się jako wyraz pobudzenia emocjonalnego.
budliwych stwarza szereg poważnych problemów i trudności wychowawczych. Przy tym rodzice wykazują znacznie więcej cierpliwości i wyrozumiałości wobec dzieci nadmiernie ruchliwych, lecz względnie zrównoważonych emocjonalnie niż wobec dzieci kapryśnych, krzykliwych i złośników. Wobec nich rodzice i opiekunowie stają się rozdrażnieni, niekonsekwentni, sami wybuchają agresją lub "tracą głowę" i nie wiedzą co robić.
Popełniane przez dorosłych błędy doprowadzają bądź do "tyranii" sprawowanej przez małe dziecko, któremu dorośli podporządkowują się dla uzyskania spokoju, bądź do stopniowego wzrastania napięcia i zdenerwowania w domu, atmosfery ciągłej walki, na skutek czego wzmaga się pobudliwość emocjonalna dziecka wywołując nowe spięcia i konflikty.
Przyjmując spokój i równowagę opiekunów jako zasadniczy warunek postępowania z dzieckiem nadpobudliwym należy podkreślić, że w wielu sytuacjach trudno jest go spełnić. Postawa rodziców powinna być wybitnie elastyczna, tak aby z jednej strony nie pozwolić się zawojować, z drugiej, nie wzmagać pobudliwości dziecka. Rodzice powinni wzajemnie ustalić hierarchię ważności swoich wymagań i zakres swobód dziecka tak, aby działać konsekwentnie, zawsze jednakowo w każdej sytuacji. Jeżeli np. ojciec często pracuje w domu i nie można mu przeszkadzać, to nawet w czasie jego nieobecności dziecku nie można pozwalać na ruszanie jego papierów czy narzędzi na stole, przy którym pracuje — ma to być rejon niedostępny dla dziecka. W przeciwnym razie małe dziecko 2—3 letnie nie może zrozumieć, dlaczego czasem wolno mu bawić się przedmiotami ze stołu ojca, a gdy ojciec wraca do domu, wtedy nie można. To samo dotyczy naczyń kuchennych — są przedmioty kuchenne, którymi dziecko może się bawić, np. drewniana łyżeczka, kubeczek metalowy, foremki do ciasta itp. Przedmioty te powinny być jednak gdzie indziej schowane niż przedmioty "nietykalne" tak, aby dziecko od początku przyzwyczaiło się, że to co jest w szufladce stołu można ruszać, a tego co w szufladce kredensu, ruszać nie można.
Z zasięgu ręki dziecka należy usunąć przedmioty kosztowne, gdyż zawsze może się zdarzyć, że je dziecko zniszczy (dotyczy to nie tylko nadpobudliwych dzieci). Nie znaczy to jednak, żeby usuwać wszystko, gdyż traci się nawet okazję do wyrobienia w dziecku różnicowania, co wolno, a czego nie. Słowa "nie rusz", "nie wolno" są pierwszymi hasłami wdrażającymi dziecko w umiejętność hamowania. Jeżeli słowa te będą nadużywane, zakres "tabu" zbyt szeroki, a zachowanie rodziców w razie niepodporządkowania się dziecka gwałtowne (krzyk, klapsy, szarpanie) mogą wywołać reakcję pozornie paradoksalną — dziecko zostaje pobudzone jeszcze bardziej, wzmaga się jego aktywność często w postaci tego samego dążenia i tych samych czynności. Np. dziecko siłą ściągnięte z krzesła, na które weszło, aby dostać stojącą wysoko fotografię czy figurkę, wyrywa się matce i ponownie wspina na krzesło. Dorośli tłumaczą to sobie jako "upór" dziecka, "robienie na złość", tymczasem małe dzieci są skłonne do wielokrotnych powtórzeń tych samych czynności (perseweracja). Aktywność dziecka pobudzona przez gwałtowne działanie dorosłych powoduje persewerowanie czynności. Jak więc powinna postąpić matka w opisanej sytuacji? Oczywiście uzależnione to jest od wielu spraw: od znaczenia samego przedmiotu, od momentu, w którym ten incydent nastąpił, od pory dnia i zajęć matki itp. Zawsze jednak matka może spokojnie i rzeczowo polecić dziecku zejście z krzesła i sama podać przedmiot do obejrzenia mówiąc, że "nie wolno brać samemu, trzeba poprosić mamą". Może również, nie ściągając dziecka z krzesła, pokazać przedmiot z daleka mówiąc spokojnie, lecz stanowczo "nie wolno brać do ręki — obejrzyj z daleka" i ewentualnie wskazać dziecku z odległości jeszcze inne przedmioty, aby odciągnąć jego uwagę i stopniowo przenieść jego zainteresowanie na zabawki lub zdarzenia nie związane z niedostępnym przedmiotem. Odwrócenie uwagi dziecka może być pierwszą czynnością matki w opisanej sytuacji, lecz traci się wtedy możliwość nauczenia dziecka, że tego właśnie przedmiotu nie można ruszać.

Sex randkipornoSex ogłoszeniaSex oferty